Wojna na Ukrainie sprowokowana przez USA? John Mearsheimer i realizm polityczny

Notoryczne łamanie prawa międzynarodowego przez Stany Zjednoczone i stosowanie na porządku dziennym podwójnych standardów w polityce zagranicznej, bezpieczeństwa i gospodarczej sprawia, że tak wiele państw, od Brazylii przez RPA po Indie, zachowuje obecnie dystans, gdy chodzi o przyłączenie się do tzw. kolektywnego Zachodu w potępieniu polityki Rosji wobec Ukrainy czy wdrożenie sankcji wobec Moskwy. Coraz więcej państw i narodów zaczyna przeglądać na oczy, dążąc do świata wielobiegunowego bez dominacji jednego supermocarstwa, narzucającego w imię pseudodemokracji i pseudowartości swoją wolę polityczno-gospodarczą. 

Wśród wielu komentatorów publicystów ekspertów, którzy zajmują się analizą konfliktu rosyjsko-ukraińskiego panuje pogląd, że konflikt rosyjsko-ukraiński rozpoczął się 24 lutego 2022 roku. Natomiast jego geneza jest znacznie starsza i warto przyjrzeć się także poglądom tych ekspertów, komentatorów, tych profesorów na zachodzie, którzy nie podzielają tej narracji, która panuje obecnie w polskich mediach głównego nurtu. Jednym z takich najwybitniejszych profesorów stosunków międzynarodowych ze Stanów Zjednoczonych, który nie godzi się na taką narrację jest profesor John Mearsheimer. Jest to twórca teorii realizmu ofensywnego w teorii stosunków międzynarodowych postać niezwykle wpływowa, jeśli chodzi o amerykańską politologię, nauki polityczne, stosunki międzynarodowe. 

To człowiek, który napisał książkę pod tytułem „Wielkie złudzenie”, która została także przetłumaczona na język polski. Amerykański profesor w sposób niezwykle ciekawy pokazuje zupełnie inną stronę konfliktu rosyjsko-ukraińskiego. Co więcej, profesor John Mearsheimer pokazuje, iż przyczyna wojny rosyjsko-ukraińskiej wcale nie tkwi wyłącznie w dążeniach w dążeniach mocarstwowych czy neoimperialnych Federacji Rosyjskiej, ale została sprowokowana przede wszystkim przez Stany Zjednoczone i Sojusz Północnoatlantycki.

Mearsheimer uważa, że cztery czynniki wpłynęły w sposób absolutnie decydujący na zaognienie się relacji między Moskwą a Kijowem. Po pierwsze jest to konsekwentne rozszerzenie NATO na wschód już po nielegalnym bombardowaniu Jugosławii. Po drugie rozszerzenie Unii Europejskiej i po trzecie finansowanie przez Stany Zjednoczone kolorowej rewolucji na Ukrainie. Czwarty bardzo istotny, jakim jest rozpaczliwa obrona hegemonii liberalnej przez Stany Zjednoczone wpłynęły na decyzje ostatnich lat, jeśli chodzi o politykę zagraniczną politykę bezpieczeństwa i polityka obronną Federacji Rosyjskiej.

Spójrzmy na kwestie rozszerzenia NATO. Tutaj zwracają uwagę na siebie trzy bardzo ważne wydarzenia. Po pierwsze rok 1999, czyli pierwsze takie duże rozszerzenie Sojuszu na wschód o Polskę Czechy i Węgry. Następnie rok 2004 – znacznie większe rozszerzenie o kolejnych siedmiu członków. No i wreszcie kluczowy bardzo przełomowy szczyt NATO w Bukareszcie w 2008 roku, gdzie padła propozycja członkostwa dla Ukrainy. Było to przelanie przysłowiowej czary goryczy, przejście rubikonu, krytycznej granicy, jeśli chodzi o strefy wpływów w Eurazji. W tym kontekście warto także przywołać tutaj rok 1997 i szczyt sojuszu Północnoatlantyckiego w Paryżu, gdzie doszło do spotkania także wysokich rangą przedstawicieli Federacji Rosyjskiej z przedstawicielami państw członkowskich NATO i gdzie podpisano umowę NATO-Rosja.  Federację Rosyjską reprezentował ówczesny prezydent tego państwa Borys Jelcyn. Padła tam jasna deklaracja, że NATO nie będzie rozmieszczać broni jądrowej na terytorium nowych członków, które przystąpiły do NATO po roku 1997.

Wydarzenia w początku roku 1999, czyli zbrodnicze bombardowanie Jugosławii nie zostało zaakceptowane przez Federację Rosyjską, która bardzo mocno stała na stanowisku policentryzacji świata i poglądu, że siłowe próby siłą modelu zachodniego rozwoju tak jak robiły to Stany Zjednoczone po roku 1991 są niezgodne z prawem międzynarodowym. 

To właśnie w odpowiedzi na te plany siłowego rozszerzenia tzw. kolektywnego Zachodu, zdaniem prof.  Johna Mearsheimera, Rosja postanowiła podjąć aktywne działania, jeśli chodzi o wypchnięcie wpływów amerykańskich, ze swojego bardzo wrażliwego podbrzusza strategicznego. Przykładem takich działań była choćby wojna rosyjsko-gruzińska z 2008 roku, gdzie w odpowiedzi na agresywne działania zbrojeń podjęte przez ówczesnego gruzińskiego prezydenta Saakaszwilego, Rosja odsunęła groźbę usytuowania się wpływów USA na Kaukazie. Rosjanie wykorzystali wówczas precedens, jakim było powstanie państwa Kosowo, które oderwało się od Serbii, przy aktywnym wsparciu państw anglosaskich.  

Trzeba przypomnieć tutaj także inne destabilizujące działania Zachodu, które były podejmowane także przez Unię Europejską, jak chociażby powstanie agresywnego projektu Partnerstwo Wschodnie, które zostało zainaugurowane w 2009 roku. To przykład próby głębokiej ingerencji w rosyjską przestrzeń strategiczną. Do tego należy wymienić szereg działań, które doprowadziły do stworzenia tak zwanej kolorowej rewolucji na Ukrainie. Było to również był naturalną konsekwencją rozszerzania wpływów amerykańskich w Europie Victoria Nuland wysoki urzędnik departamentu stanu Stanów Zjednoczonych przyznała pod koniec 2013 roku, że Waszyngton przekazał ponad 5 miliardów dolarów na przygotowanie pomarańczowej rewolucji na Ukrainie, czyli tych wydarzeń, które obserwowaliśmy w latach 2004-2005, a następnie tzw. Euromajdan w latach 2013-2014, i doporowadzenie do faktycznego zamachu stanu, który obalił legalnie urzędującego prezydenta Wiktora Janukowycza.  

Wszystkie te działania Zachodu na Ukrainie od początku XXI wieku aż po zamach stanu w lutym 2024 roku były oparte na wyrafinowanych metodach amerykańskich służb specjalnych na czele z koncepcją tak zwanej rewolucji niezbrojnej. To metody głębokiego oddziaływania na struktury społeczne danego państwa, które kończą się sztucznym, sterowanym z Zachodu wywoływaniem kolorowych rewolucji. Tę koncepcję opisał amerykański profesor Gene Sharp, który aktywnie był zaangażowany w amerykańskie tzw. działania aktywne w Europie.  

Profesor Mearsheimer wskazuje na to, że obalenia rządów Wiktora w wyniku zamachu stanu w lutym 2014 roku, i fakt nieuznania tego puczu przez Federację Rosyjską było absolutnie przełomowym punktem w najnowszej historii Europy.

Amerykański politolog podkreśla, że bez wpływów zachodnich nie doszłoby do przewrotu wewnątrzpolitycznego na Ukrainie, który pociągnął za sobą także ten kryzys, który jest określany w literaturze mianem kryzysu krymskiego, pojawienia się tak zwanych zielonych ludzików na Krymie, a następnie zorganizowanie referendum w dniu 16 marca 2014 roku i przyłączenie półwyspu krymskiego do Federacji Rosyjskiej. Zdaniem Mearsheimera było to bezpośrednią konsekwencją ingerowania przez Zachód, mieszania się przez Stany Zjednoczone wewnętrzne sprawy Ukrainy i szerzej – w przestrzeń poradziecką. 

Dalsze konsekwencje działań amerykańskich na Starym Kontynencie to rozpoczęcie latem 2014 roku działań zbrojnych w Donbasie. Zdaniem amerykańskiego eksperta, Rosja nie mogła sobie pozwolić – z punktu widzenia realizmu w stosunkach międzynarodowych na dalszą ingerencję przez Stany Zjednoczone i jej sojuszników na Ukrainie.

Warto przywołać tutaj postać profesora Zbigniewa Brzezińskiego, który w 1997 roku pisał na łamach swojej książki pod tytułem „Wielka szachownica”, że Ukraina jest swego rodzaju sworzniem geostrategicznym w tej części Europy i z punktu widzenia interesów Stanów Zjednoczonych będzie odgrywała niezwykle istotną rolę, jeśli chodzi o właśnie wywieranie nacisku na Rosję.

Warto zwrócić uwagę, że proces rozszerzenia NATO, postępuje systematycznie burząc system równowagi sił w Europie. Dochodzi także do inicjowania kolejnych agresywnych koncepcji geopolitycznych takich jak Inicjatywa Trójmorza skupiająca dwanaście państw zainaugurowana w roku 2015. 

To działania wymierzone nie tylko w interesy Federacji Rosyjskie, ale także Chin, które w roku 2012 zainaugurowały inicjatywę 16+1, a po przyłączeniu kilka lat później Grecji inicjatywa ta przyjęła formułę „17 plus 1” i zaczęła pełnić istotną rolę w komunikacji strategicznej i komunikacji gospodarczej między Chinami a tą częścią Europy. To z kolei spowodowało, że Stany Zjednoczone poczuły się niezwykle zagrożone niezwykle zagrożone ponieważ chińska inicjatywa Jednego Pasa – Jednej Drogi, ogłoszona formalnie w listopadzie 2013 roku przez Xi Jinpinga, tak naprawdę oznaczałaby zrealizowanie wizji brytyjskiego geopolityka i geografa Halforda Mackindera, który pisał jeszcze na początku XX wieku, że to mocarstwo, które doprowadzi do zjednoczenia Eurazji, do połączenia strefy brzegowej i strefy centralnej kontynentu będzie tak naprawdę rządzić światem. Zdobędzie taką potęgę polityczną gospodarczą i militarną, że będzie w stanie oddziaływać na całym świecie i narzucać swoją wizję rozwoju świata. 

Znanym amerykański geostrateg dr George Friedman wzywał w 2015 roku, aby Stany Zjednoczone stworzyły blok państw pod swoją egidą, na przesmyku bałtycko-czarnomorskim i bałtycko-adriatyckim, który nazwał „kordonem sanitarnym”. Celem takiego strategicznego szlabanu miałoby być nie tylko rozbicie współpracy politycznej i gospodarczej Rosji i Niemiec, ale także utrudnienie w relacjach gospodarczych państw regionu z Chińską Republiką Ludową.   Państwa wchodzące w skład tego kordonu sanitarnego miały być suwerenne tylko na papierze. Realnie, w polityce zagranicznej i w swojej polityce bezpieczeństwa i obronnej miały być podporządkowane wobec Stanów Zjednoczonych.

Patrząc na słowa George’a Friedmana widać, że ta wizja się ziściła czy właściwie realizuje się na naszych oczach. Koncepcja Trójmorza nawiązuje do idei Intermarium – Międzymorza i idei federacyjnej Józefa Piłsudskiego, czyli koncepcji stworzenia Polski o charakterze federacyjnym, która włączałaby terytoria dzisiejszych państw bałtyckich, Białorusi Ukrainy i tworzyła taki właśnie silny blok geopolityczny w tej części Europy pod egidą mocarstw morskich państw anglosaskich. 

Stąd amerykański hegemon pracuje wciąż nad nowymi inicjatywami o charakterze strategicznym w Europie Środkowo-Wschodniej, chociażby takimi jak zainaugurowany w 2020 r. Trójkąt Lubelski skupiający Polskę Litwę i Ukrainę. Ukraina i Polska stanowią niezwykle istotne elementy w strategii polityki zagranicznej Stanów Zjednoczonych. Są wykorzystywane jako „zderzaki strategiczne” mające osłabiać Państwo Związkowe Rosji i Białorusi bez narażania zdrowia i życia żołnierzy amerykańskich. Strategia wyciągania kasztanów z ognia cudzymi rękami jest doskonale widoczna w wojnie na Ukrainie, gdzie Stany Zjednoczone prowadzą proxy war – wojnę zastępczą, starając się osłabiać Rosję rękami obywateli Ukrainy i naiwnych najemników z Zachodu. 

Włączenie Polski w ogromną pomoc dla Ukrainy, jest częścią amerykańskiej polityki realizowania polityki zagranicznej za pomocą „zderzaków strategicznych”. Niesie to ogromne zagrożenie nie tylko eskalacją konfliktu na Ukrainie, ale także ogromnymi stratami dla państwa polskiego. Utrzymywania ukraińskich turystów socjalnych to dziesiątki miliardów złotych rocznie wydanych z polskiego budżetu. To ogromne obciążenie systemu ochrony zdrowia – ponoszone przez polskich podatników ze względu na świadczone bezpłatnie usługi dla obywateli Ukrainy, a także zmniejszenie jakości i dostępności usług medycznych dla Polaków.

To także obciążenie systemu oświatowego – przepełnienie placówek, obniżenie jakości nauczania. Niespotykane dotąd ani w Polsce, ani w Europie przywileje dla ukraińskich migrantów w szkolnictwie wyższym (zarówno w kwestii dostępu do studiowania, jak i przyjmowania pracowników naukowych). To wypieranie Polaków z rynku pracy – tańszy koszt ukraińskiego pracownika oraz dotacje publiczne do zatrudniania Ukraińców. To wypieranie Polaków z rynku mieszkaniowego – wzrost cen najmu mieszkań przy jednoczesnych dodatkach do zakwaterowania uchodźców. To utrata bezpieczeństwa publicznego, import korupcji i przestępczości. To utrata jednolitej kultury etnicznej oraz przenoszenie konfliktów kulturowych do Polski.  To perspektywa konfliktów dotyczących języka, tożsamości, pamięci historycznej, polityki zagranicznej. 

Słowa byłego rzecznika prasowego Ministerstwa Spraw Zagranicznych RP Łukasza Jasiny z marca 2022 roku obrazowo pokazują, jak bardzo polska polityka zagraniczna stała się zakładnikiem obcych interesów. Ukrainizacja polskiej racji stanu, którą obecnie obserwujemy to tylko jeden z wielu groźnych elementów amerykanizacja polskiej racji stanu. 

dr Leszek Sykulski

5 2 głosy
Ocena artykułu
Subskrybuj
Powiadomienie o
guest

0 Komentarze
Informacje zwrotne Inline
Wyświetl wszystkie komentarze
0
Będziemy wdzięczni za komentarzex