OPOWIEŚCI Z ŻYCIA WZIĘTE (CZĘŚĆ DRUGA)

Bohaterką mojej pierwszej opowieści była kobieta, jak domyślacie się zapewne, bohaterką tej też będzie kobieta. Zdradzę wam, że trzeciej – ostatniej – również. Coś jest nie tak… czy to jakaś choroba, zbiorowa histeria po tym ich ostatnim Strajku kobiet, czy jeszcze coś innego? Ewidentnie coś porobiło się z kobietami!

*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*

POCZTA MIEJSKA”

Poszedłem opłacić zakupy z Allegro na pocztę. Kolejka „długa na kilometr”, przede mną stoi jakieś babsko – od razu widać, że coś z nią nie tak. Mruczy coś o PiSie pod nosem ale nie zwracam na nią zbytniej uwagi. Pewnie ta kolejka to wina PiSu i jego złych rządów według niej (wspominałem już wcześniej o co chodzi z tym całym PiSem). Babka co chwile wychodzi z kolejki, krząta się nerwowo po poczcie jakby miała owsiki. Myślę sobie: „Ale jebnięta…!”. Powoli aczkolwiek zdecydowanie, kolejka posuwa się naprzód. Nagle coś zaczyna śmierdzieć, a smród leci od jej strony… No kurwa, zesrała się! – chyba z tego napięcia. Częściowo wstrzymując oddech jakoś przeżyłem, ktoś otworzył drzwi aby przewietrzyć pomieszczenie po jej bąku. Jestem coraz bliżej okienka! Stanowiska czynne były tylko dwa – o czym nie wspomniałem wyżej w tekście. W końcu po prawej stronie petent odszedł od okienka i wspomniane przeze mnie indywiduum podeszło do niego załatwiać swoje sprawy. Po chwili zwolniło się również drugie okienko i podszedłem do niego ja. Z uwagi, że opłacałem sobie większe zakupy to proces obsługi moich spraw był dłuższy. Stałem sobie już tak z dziesięć minut, gdy nagle podeszło do mnie to samo jebnięte babsko i zaczęło drzeć na mnie swój parszywy ryj – plując przy tym niemiłosiernie – że niby ja zająłem jej okienko bo ona stała przede mną. Popatrzyłem na nią tylko jak na skończonego debila, poprosiłem aby odsunęła się ode mnie i nie zaglądała do moich rachunków oraz dokumentów, po czym odwróciłem się tyłem do niej. No i chuj… to był błąd! Wtem poczułem ręce oplatające się na mojej szyi i mocne szarpnięcie do tyłu. Tak, zgadza się! – to ta idiotka, odciągała mnie od okienka. Ludzie z kolejki zaczęli krzyczeć w jej kierunku aby mnie puściła i żeby się leczyła bo zbyt normalna nie jest. Pani pracująca na poczcie wrzasnęła, że przecież ona podeszła do tamtego okienka i stała tam, a ja podszedłem i to dopiero po pewnej chwili ale w swojej kolejności do tego stanowiska oraz że już jestem obsługiwany przez dłuższy czas. Nic nie pomagało… musiałem niestety wyszarpać się z jej śmiertelnego uścisku, wyłamać jej rękę i pierdolnąć nią o kafelki. Uwierzcie mi, że ona mnie najzwyczajniej w życiu dusiła po tym jak nie mogła mnie odciągnąć. Na koniec groziła mi jeszcze swoim synem, jak już zdołała się pozbierać z podłogi – dawałem jej telefon, żeby zadzwoniła do niego ale nie zrobiła tego. Po paru wyzwiskach w końcu odczepiła się ode mnie!

Po jej podejściu do okienka, Pani tam pracująca wstawiła (dopiero po chwili) tabliczkę z napisem – „PRZERWA”, a ta idiotka stała tam i czekała, zamiast podejść do drugiego okienka. Dlatego właśnie zwlekałem z podejściem do swojego, mimo ponagleń z kolejki oraz pracownicy, która miała mnie obsłużyć.

Grafika wyróżniająca wygenerowana przy użyciu Hotpot.

KOLEJNA CZĘŚĆ: DYSONANS POZNAWCZY

0 0 głosy
Ocena artykułu
Subskrybuj
Powiadomienie o
guest

0 Komentarze
Informacje zwrotne Inline
Wyświetl wszystkie komentarze
0
Będziemy wdzięczni za komentarzex