Idea „kształtowanego odbioru” w amerykańskiej wojnie sieciowej

Każda z trzech głównych cywilizacji technologicznych w dziejach świata (rolnicza, przemysłowa, informacyjna) projektuje charakterystyczne dla siebie rodzaje i formy prowadzenia wojen, rozstrzygania konfliktów. Cywilizację informacyjną, która rodzi się i rozwija na naszych oczach, również cechuje specyficzna, nowa forma walki o władzę, którą określa się często mianem wojny sieciowej. Pojęcie to zostało stworzone w Stanach Zjednoczonych, które jako pierwsze zaczęły się posługiwać w działaniach militarnych instrumentami cywilizacji trzeciej fali. Jego twórcami byli John Arquilla i David Ronfeldt, pracownicy przedsiębiorstwa analitycznego RAND. 

„Jesteśmy imperium. 
Nie imperium w tradycyjnym znaczeniu tego słowa, 
czyli opartym na podbojach. 
Jesteśmy imperium wpływów.”

gen. Tony Zinni

Podczas wojen toczonych w obrębie cywilizacji agrarnej kluczowa była i nadal – na części kuli ziemskiej – jest rywalizacja o ziemię. W ramach cywilizacji industrialnej kluczowa walka toczona była i jest o środki produkcji, w tym surowce. W dobie cywilizacji informacyjnej gra toczy się przede wszystkim o świadomość człowieka. Polami bitwy stają się ludzkie umysły. Obszarem strategii staje się ludzka dusza. Należy pamiętać, że współcześnie na Ziemi mamy do czynienia ze współwystępowaniem wszystkich trzech cywilizacji technologicznych, które w różnych miejscach na świecie nakładają się na siebie.

Wojna sieciowa jest charakterystyczna dla konfliktów o niskim stopniu nasilenia, gdzie nie ma linii frontu, a działania z użyciem zgrupowań pancerno-zmechanizowanych mogą być co najwyżej tłem. Istotą, rdzeniem prowadzenia tej wojny jest przekaz informacyjny, sposób jego sformułowania i stopień jego upowszechnienia. Cywilizacja trzeciej fali technologicznej doprowadziła do stworzenia nowej kategorii przestrzeni – warstwy informacyjnej. Z punktu widzenia geopolityki jest ona traktowana na równi z każdą inną przestrzenią. Wojna sieciowa relatywizuje granice. Nie znosi bynajmniej tych formalno-prawnych, ale ogólnie prowadzi do transgresji istoty granic. Kluczowym elementem działań informacyjnych jest kształtowanie globalnej świadomości. Ich celem jest upowszechnianie, zwalczanie bądź relatywizowanie kodów geopolitycznych, określonych systemów wartości, sposobów myślenia, postrzegania rzeczywistości. Przy pomocy nowoczesnych narzędzi, jakie daje współczesna nauka i technologia, dąży się do przeforsowania aprobaty społeczno-politycznej istnienia określonych poglądów, koncepcji, stanowisk, bądź też do ich zrelatywizowania lub po prostu zakwestionowania.

Stany Zjednoczone jako pierwsze w historii zaczęły posługiwać się wojną sieciową w celu realizacji swoich geopolitycznych interesów (globalna dominacja). Pierwszą agresją, jakiej USA dokonały w wykorzystaniem tych instrumentów, była wojna z Irakiem w 1990 r. W kolejnych konfliktach wykorzystywano to doświadczenie i coraz bardziej udoskonalone narzędzia walki informacyjnej (wojny z Jugosławią i Afganistanem). Waszyngton, poprzez potężne, sieciocentryczne struktury, prowadzi politykę swoistej „sieciowej legitymizacji” swojej ekspansjonistycznej polityki. Jedną z kluczowym metod jest „eksport wartości”, czyli narzucanie innym kręgom kulturowym i cywilizacyjnym swojego przekazu. Obejmuje on szereg warstw od sfery moralności, form życia społecznego, po ustrój państwowy i system gospodarczy. Stany Zjednoczone starają się tworzyć powszechnie akceptowany kod polityczny, ukazujący to państwo jako „międzynarodowego gwaranta pokoju” i głównego „obrońcy przed terroryzmem”. 

Wojny sieciowe wykorzystują szeroko zjawisko tzw. hiperrzeczywistości. Pojęcie to ukuł francuski socjolog Jean Baudrillard. Odnosi się ono do świata kreowanego przez systemy produkcji i dystrybucji informacji. Tworzona przez nie rzeczywistość staje się nadrzeczywistością, nierzadko kreującą samą bazę. Tworzony jest system informacyjny z tzw. trzecim porządkiem pozorowania. Informacja, znak, moduł zostają poddawane cyrkulacji w ramach globalnej sieci. Proces przekazywania pojedynczych jednostek danych przez kolejne węzły sieci prowadzi do ich rozproszenia i utraty pierwotnego znaczenia, utraty tożsamości. Informacja jest przetwarzana i powielana przez matryce i systemy operacyjne. Dobrym przykładem jest tutaj międzysieć – Internet. Procesy replikacji wzorów kulturowych i społecznych znajdują z kolei swoje odbicie w procesach globalizacyjnych. Stopień upowszechnienia światowych trendów powoduje ich obecność w niemal dowolnym miejscu na Ziemi. Tam zostają jednak przetworzone zgodnie z miejscową tradycją i systemami, kodami kulturowymi.

Stany Zjednoczone uprawiają politykę w obszarze kultury, którą określić możemy mianem „imperializmu ideologicznego”. Amerykańska liberalna geokultura, forsowana nierzadko siłą na prawie wszystkich kontynentach, jest w swojej istocie „kulturą konfliktu”, opartą na fundamencie ignorancji. Waszyngtonowi udało się narzucić dużej części świata akceptację swojej roli „globalnego żandarma” dzięki stosowanej na szeroką skalę incepcji. Jest to instrument wojny sieciowej, którego nazwę etymologicznie można wytłumaczyć jako syntezę (a docelowo synergię) dwóch pojęć: infekcji i koncepcji [in(fekcja)+(kon)cepcja]. Istotą incepcji prowadzonej przez Waszyngton jest kształtowanie świadomości poszczególnych społeczeństw w skali globalnej w kierunku bezkrytycznej akceptacji amerykańskiego modelu rozwoju społecznego, gospodarczego i politycznego. Odbywa się to w całkowitej ignorancji wobec tradycji i dorobku cywilizacyjnego, sięgających często kilku tysięcy lat wstecz. Incepcja odbywa się za pomocą kultury masowej wytwarzanej w USA bądź w krajach docelowych dla propagandy zgodnej z amerykańskimi wzorami. 

Kluczowe w amerykańskiej wojnie sieciowej jest wykorzystanie środków masowego przekazu. Najpierw, aby kształtować odbiór wewnątrz kraju, a następnie zagranicą. System stworzony przez „ludzi dobrej woli” z Waszyngtonu „sprzedaje” opinii publicznej dowolny przekaz za pośrednictwem telewizji i innych mediów. Amerykanie nie włączają telewizji, żeby uzyskać z niej wiadomości – włączają ją, aby czerpać z niej tanią, łatwą rozrywkę, żeby sobie po prostu „popatrzeć”. 

Manipulacja rządu amerykańskiego jest tym łatwiejsza, że obywatele tego państwa mają bardzo niewielką wiedzę o świecie. Profesor Neil Postman z Uniwersytetu w Nowym Jorku dowiódł w swoich badaniach (wyniki zamieszczono w książce pt. Zabawić się na śmierć), że amerykańskie społeczeństwo prezentuje bardzo niski poziom racjonalnego myślenia i racjonalnej dyskusji, czego jednym z głównych powodów jest wpływ elektronicznych środków masowego przekazu na kulturę. Sytuacja została doprowadzona do stanu, w którym następuje „rozmowa kultury z samą sobą”. Środek przekazu sam w sobie staje się „przekazem”, uproszczoną metaforą, kształtującą hiperrzeczywistość. Schlebianie najniższym gustom, wręcz ich kreowanie, sprowadzanie wiadomości do skrawków wybiórczych informacji, urywków zdjęć całkowicie zastępuje logiczne myślenie. 

W 2006 r. firma Roper Public Affairs, na zlecenie towarzystwa National Geographic, przeprowadziła badania wiedzy o świecie wśród absolwentów amerykańskich szkół średnich. Badania przeprowadzono po inwazji USA na Irak i w czasie ciężkiego okresu okupacji tego kraju. Rezultaty tych badań były porażające. 63 proc. ankietowanych nie potrafiło wskazać Iraku na mapie, a 75 proc. – Izraela. 72 proc. młodych Amerykanów stwierdziło, że znajomość innych krajów jest niepotrzebna, co potwierdza tylko fakt, że jedynie niecałe 25 proc. obywateli USA w ogóle posiada paszport. Inna sprawa, że ok. 50 milionów Amerykanów jest przekonanych, że w czasie ich życia nastąpi koniec świata.

W ramach wojen sieciowych Stany Zjednoczone szeroko posługują się instrumentami z dziedziny działań psychologicznych, zaliczanych do idei tzw. „kształtowanego odbioru”. Jednym z przykładów takich działań była agresja militarna NATO na Jugosławię w 1999 r. W skład kształtowania odbioru wchodzą wszelkie metody mające na celu wpływanie na określone grupy społeczne. Zaliczamy do nich m.in. strategię informacyjną (ang. public diplomacy), mającą na celu przekonywanie – przede wszystkim własnej opinii publicznej – o celowości danych działań (w przypadku agresji na Irak były to działania propagandowe, mające przekonać społeczeństwo o posiadaniu i produkcji broni masowego rażenia przez władze tego kraju), operacje psychologiczne (ang. PSYOPS), czyli próby wywarcia wpływu na zagraniczną opinię publiczną przy walnym wykorzystaniu massmediów (możemy mówić o „białych” i „czarnych” operacjach, z których te pierwsze wykorzystują społecznie akceptowane metodami – ulotki, plakaty, audycje w stacjach radiowych i telewizyjnych nadających przekaz pozytywny, natomiast te drugie stosują podstęp, manipulację i mistyfikację, czego przykładem może być działalność Radia „Tikrit” podczas inwazji na Irak w 2003 r.), dezinformację (podawanie do opinii publicznej w kraju i zagranicą informacji sfabrykowanych lub częściowo tylko nieprawdziwych, bądź „jedynie” zmanipulowanych) oraz operacje niejawne.

Amerykańska „nauka o stosunkach międzynarodowych” to w dużej mierze wtórny rynek idei, będący selektywnym wyborem szeregu koncepcji geopolitycznych, odpowiednio dostosowanych do potrzeb współczesnej polityki zagranicznej USA. Zresztą poziom prac z zakresu szeroko pojętych nauk politycznych, tworzonych w USA na skalę masową, nierzadko nie wychodzi poza poziom wykładów nauczycieli szkół średnich w Europie. Jest to jednak instrument bardzo skuteczny, wspomagany przez wykreowane autorytety (np. George Friedman czy Zbigniew Brzeziński), pozwalający na zapładnianie umysłów intelektualistów, dyplomatów, dziennikarzy itd. na całym świecie w myśl powiedzenia: „najlepszym sposobem na przewidzenie przyszłości jest jej stworzenie”. Modelowym przykładem takiej strategii jest książka szefa STRATFOR-u pt. „Następne sto lat”.

W 1946 r. amerykańskie siły zbrojne założyły w Panamie tzw. Szkołę Ameryk (SOA, od: School of the American; hiszp. Escuela de las Américas), przeniesioną w 1984 r. do Fort Benning w stanie Georgia w Stanach Zjednoczonych. Oficjalnie ośrodek ten miał być centrum szkolenia elit politycznych i wojskowych Ameryki Łacińskiej, pozwalając na promowanie praw człowieka oraz „wartości demokratycznych”. Szkolenia w szkole obejmowały techniki wywiadowcze, elementy wojny psychologicznej oraz działań nieregularnych (w tym stricte terrorystycznych). Słuchacze uczeni byli wielu „pożytecznych umiejętności”, od organizowania zamachów stanu, po stosowanie wyrafinowanych tortur i wykonywanie egzekucji. Towarzyszyły temu, oczywiście, zajęcia z obrony praw człowieka. Po odbyciu kursu w tej szkole jego uczestnicy wracali do swoich ojczyzn, by wcielać w życie amerykańskie wartości. Co czwarty oficer chilijskiej bezpieki w czasach dyktatury gen. Augusto Pinocheta szkolony był w SOA. Wśród wychowanków amerykańskiej szkoły wolności byli także m.in. Roberto D’Aubuisson, dowódca komand śmierci z Salwadoru, który wcielając w życie „ideały made in USA”, wymordował 75 tysięcy ludzi, dyktator Gwatemali Efrain Rios Montt i szereg oficerów D-2, wywiadu wojskowego tego kraju, a także np. inny słynny zbrodniarz – Manuel Norwega z Panamy. Były prezydent Panamy, Jorze Illueca, słusznie nazwał działalność tej „szkoły”, będącej „przedłużeniem amerykańskiej polityki zagranicznej”, największym źródłem destabilizacji w Ameryce Łacińskiej. 

W 2000 r. Szkoła Ameryk, pod naciskiem szeregu organizacji broniących praw człowieka, miała zostać zlikwidowana. Zmieniła się jednak tylko etykietka. SOA została przemianowana na Instytut Współpracy w Zakresie Bezpieczeństwa na Półkuli Zachodniej (WHISC, od: Western Hemisphere Institute for Security Cooperation). W 2004 r. ze szkoleń w tej placówce zrezygnowały Argentyna, Boliwia, Kostaryka, Urugwaj i Wenezuela. 

5 6 głosy
Ocena artykułu
Subskrybuj
Powiadomienie o
guest

2 Komentarze
Najstarszy
Najnowszy Najwięcej głosów
Informacje zwrotne Inline
Wyświetl wszystkie komentarze
Robert
Robert
3 miesiące temu

Bywa, że agresor postrzegany jest jak wyzwoliciel.

Michał Miśtal
Michał Miśtal
3 miesiące temu

Bardzo ciekawa publikacja, która w syntetyczny sposób rozkłada i demaskuje prawdziwe intencje świata wpływów i manipulacji, pod którą niestety w ostatnim czasie i my się znajdujemy.

2
0
Będziemy wdzięczni za komentarzex