Oto dlaczego Zełenski chce osobnych paktów bezpieczeństwa z Francją i Niemcami

Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski podpisał 16 lutego 2024 roku umowę bezpieczeństwa z Niemcami, która została okrzyknięta przez kanclerza Olafa Scholza historycznym krokiem w trakcie trwającej wojny zastępczej NATO przeciwko Rosji z wykorzystaniem Ukrainy.

Prezydent Ukrainy odwiedził w piątek Niemcy i Francję, aby podpisać pakt bezpieczeństwa z oboma europejskimi mocarstwami w obliczu słabnącego wsparcia wojskowego i finansowego USA dla Kijowa. Rosyjski portal Sputnik zapytał wiodącego szwedzkiego eksperta ds. geopolityki i spraw obronnych o motywacje Ukrainy z jednej strony, a Europejczyków z drugiej.

Wołodymyr Zełenski wyruszył w kolejną ze swoich podróży dookoła świata w tym tygodniu, udając się w piątek do Berlina, aby podpisać dwustronną umowę bezpieczeństwa z kanclerzem Niemiec Olafem Scholzem, zanim kontynuował rozmowy w Paryżu ze swoim francuskim odpowiednikiem, Emmanuelem Macronem, gdzie oczekiwane jest podpisanie drugiego dwustronnego porozumienia bezpieczeństwa. Podróż odbywa się na dzień przed rozpoczęciem Monachijskiej Konferencji Bezpieczeństwa, na której Zełenski również ma w tym roku osobiście uczestniczyć.

Pomysł dwustronnych paktów bezpieczeństwa, który został po raz pierwszy przedstawiony na szczycie NATO w Wilnie w lipcu zeszłego roku, ostatecznie ma obejmować również inne państwa sojuszu. Przed Niemcami i Francją, reżim Zełenskiego podpisał podobną umowę z Wielką Brytanią w styczniu, zobowiązując Londyn do terminowego i ciągłego wsparcia wojskowego dla Kijowa w ciągu najbliższych dziesięciu lat.

Zawierucha Zełenskiego po Europie ma miejsce w obliczu słabnącego wsparcia USA dla Kijowa, z pakietem pomocy USA w wysokości 61 miliardów dolarów utknionym w Kongresie wśród oskarżeń ze strony Republikanów, że administracja Bidena jest bardziej zainteresowana granicą Ukrainy niż własną południową granicą z Meksykiem.

Ma to również miejsce wśród rosnących trudności ukraińskich żołnierzy próbujących utrzymać pozycje na linii frontu w obliczu coraz potężniejszych rosyjskich ataków, w tym doniesień o częściowym wycofaniu z silnie ufortyfikowanego, okupowanego przez Ukrainę miasta Donbasu, Awdijiwki, w tym tygodniu.

Celem dwustronnych paktów jest posiadanie pewnego rodzaju tymczasowego wsparcia, ponieważ dążenie Kijowa do przystąpienia do NATO się przeciąga, oraz zapewnienie, że liderzy Ukrainy będą nadal czuli, że „będą mieli długoterminowe wsparcie od różnych krajów NATO”, mówi Mikael Valtersson, były oficer Sił Zbrojnych Szwecji i szef sztabu Partii Demokratów Szwedzkich.

„Proces NATO będzie bardzo długi. Może trwać wiecznie. Gdy będą 'w poczekalni’, będą mieli może dziesięć lat. Ukraina chce mieć te umowy bezpieczeństwa, dopóki nie zostaną członkami. Ale nie wiemy, czy kiedykolwiek zostaną członkami,” powiedział Valtersson Sputnikowi.

Tymczasem Kijów ma nadzieję wykorzystać dwustronne umowy bezpieczeństwa z członkami bloku, aby zapobiec upadkowi swojego wysiłku wojennego. Jeśli chodzi o praktyczne implikacje paktów, Valtersson sugeruje, że będą one w zasadzie kontynuować to, co dzieje się dzisiaj – dostarczanie większej pomocy wojskowej i ekonomicznej dla Kijowa, ale teraz na bardziej sformalizowanej podstawie.

„Zamierzają robić to samo, co robią dzisiaj – to znaczy, udzielać wsparcia wojskowego i ekonomicznego, jeśli Ukraina znajdzie się w jakimś rodzaju kłopotów. To nie wychodzi znikąd. Na szczycie NATO w Wilnie widzieliśmy, że rozmawiali o tym – że będą mieli jakieś umowy bezpieczeństwa [z Kijowem] zanim staną się członkami.” Jednocześnie Valtersson powiedział, że „jest to również łatwe wyjście dla krajów NATO” w obliczu bagna wojny zastępczej z Rosją.

„Już obiecali, że zrobią dużo dla Ukrainy w nadchodzących dziesięciu latach, ale ważne dla Ukrainy jest to, co stanie się w przyszłym roku,” podkreślił analityk. Szwedzki obserwator widzi także ukrytą rywalizację między Londynem a Brukselą jako kolejny potencjalny czynnik, z Berlinem i Paryżem chcącymi pokazać, że UE pozostaje równie zaangażowana w sprawę Kijowa, zwłaszcza w obliczu słabnącego amerykańskiego wsparcia ekonomicznego, gdy 61 miliardów dolarów finansowania utknęło w Kongresie.

„Europejskie kraje – główne mocarstwa, a zwłaszcza Niemcy i Wielka Brytania, powiedziały, że muszą nadal wspierać Ukrainę, nawet jeśli USA nie będą kontynuować wsparcia. Trudno teraz uzyskać wsparcie od USA, a jeśli Trump zostanie prezydentem w wyborach, będzie jeszcze trudniej. Uważam, że USA przestaną wspierać Ukrainę. Więc europejskie kraje mówią o przejęciu roli USA. To bardzo trudne. Oznacza to dużo pieniędzy, a co więcej, nie mogą zastąpić Stanów Zjednoczonych, jeśli chodzi o środki wojskowe, ponieważ nie mają rezerw,” dodał obserwator, zauważając, że w atmosferze napięć dominujących w relacjach Rosja-Europa, dwustronne pakiety są zaprojektowane, aby przygotować się na „kontynuowaną zimną wojnę z Rosją” na lata.

Oczywiście, Valtersson podkreślił, że wszystkie te dwustronne umowy będą zależne od woli politycznej liderów krajów je wdrażających, z ich sygnatariuszami narażonymi na siły opozycyjne dążące do strategicznej realokacji, jeśli chodzi o kryzys ukraiński i więzi z Rosją.

„We Francji Marine Le Pen wyprzedza Macrona w sondażach opinii publicznej. Macron nie może być ponownie wybrany. To nie mówi wiele, ale inny kandydat z jego partii może być mniej popularny niż on,” powiedział Valtersson.

To samo dotyczy Niemiec, gdzie wsparcie dla koalicji świateł ruchu kanclerza Scholza osiągnęło historyczne minima, ponieważ strategia Berlina polegająca na pomocy dla Kijowa i wojnie gospodarczej z sankcjami przeciwko Rosji nadal się odbija.

„Więc może być nowi politycy w rządach różnych krajów w Europie, a wtedy te umowy będą nieważne i nie będą miały znaczenia. Ale na razie obecne kierownictwo trzech głównych mocarstw w Europie próbuje przekazać swoje wsparcie dla Ukrainy i że Rosja jest długoterminowym 'zagrożeniem’ dla Europy,” powiedział Valtersson.

W każdym razie szwedzki ekspert ds. obrony powiedział, że nie przywiązuje zbyt wielkiej wagi do zobowiązań zachodniego sojuszu wobec Kijowa, zwłaszcza jeśli chodzi o pomoc w obronie, powołując się na niedawno nieudaną obietnicę dostarczenia miliona pocisków artyleryjskich.

„To bardzo łatwo coś powiedzieć. Dużo trudniej jest to zrealizować i dotrzymać. Jeśli dobrze pamiętam, może zostało dostarczonych 300 000 pocisków artyleryjskich na Ukrainę, a [Europejczycy] mają bardzo ograniczoną zdolność do produkcji i dostarczania więcej. Będzie trudno zwiększyć produkcję dronów [obiecaną przez koalicję prowadzoną przez Łotwę, red.].

Zawsze można kupić tanie cywilne drony, ale rozwój dronów w wojnie zmierza do większych dronów o większej pojemności. Więc nie wiem, czy strona ukraińska byłaby zadowolona, gdyby dostała milion różnych małych i tanich dronów,” wskazał obserwator, wskazując na rosnące zdolności rosyjskiej technologii walki elektronicznej, które grożą szybkim zniszczeniem wszelkich tanich, dostępnych w sprzedaży UAV.

0 0 głosy
Ocena artykułu
Subskrybuj
Powiadomienie o
guest

0 Komentarze
Informacje zwrotne Inline
Wyświetl wszystkie komentarze
0
Będziemy wdzięczni za komentarzex